Cukierek, albo psikus – czyli coraz bliżej Święta!

Cukierek, albo psikus – czyli coraz bliżej Święta!

Wszystkiego najlepszego z okazji Halloween! Mnóstwa cukierków! Przydadzą się bo tym słodkim akcentem rozpoczyna się w Polsce i na świecie okres świąteczny.  W naszym kraju 1.11 jest niestety dniem niemalże żałoby narodowej – mam nadzieję, że nikogo tym porównaniem nie uraziłam. Dlatego w Polsce, tradycyjnie od paru lat, pierwsze reklamy z ‘cukierkami promocyjnymi’ zaczną nas zabawiać od najbliższej soboty czyli 02.11. Ja jestem ciekawa, które firmy nie wytrzymają presjii i będą pierwsze? Można by robić zakłady czy Samsung lub Huawei? Apart? Jakiś operator komórkowy? A może sieć sklepów? 

Jak zaczynałam pracę na początku millenium, to okres ataku ofert grudniowych zaczynał się w okolicach 15.11 czyli po Święcie Niepodległości. I pierwszą reklamą otwierającą sezon była tytułowa ciężarówka Coca Coli i piosenka ‘Coraz bliżej święta’. Jako, że trwało to parę dobrych lat, to do dzisiaj pamiętam tę kopię TV. A Wy? Drugim znakiem rozpoznawczym był hit Georga Michaela ‘Last Christmas I gave you my heart’ , grany ze wzmożoną częstotliwością w radio. I to akurat się nie zmieniło.

Dlaczego ‘bez cukierków’ nie ma Świąt?

Dla większości firm czas świąteczny jest tzw. hot season, czy sales pick czy po prostu sezonem najwyższej sprzedaży. A to daje możliwość dobicia tzw. targetów. Dlatego często trzymają one asy w rękawie na te ostatnie 2 miesiące, by sięgnąć po nasze hojne portfele.

A jako, że kij ma dwa końce, to i my konsumenci nie jesteśmy bez winy. Sami bowiem czekamy na te ‘promocyjne cukierki’ , bo inaczej robimy firmom psikusa i pokazujemy figę z makiem. Podążając za najlepszą (naszym zdaniem) ofertą i nie bacząc na lojalność do marek.

Do tego jesień i zima sprzyjają długim domowym wieczorom i wzmożonej konsumpcji mediów rozrywkowych. A to sprzyja zwiększonym zasięgom reklamowym i lepszemu dotarciu do grupy docelowej.

Tak więc firmy trochę nie mając wyboru, a trochę widząc w tym możliwość większych przychodów, stają w szranki w tym mikołajowym wyścigu.

Na co możemy liczyć w ciągu 2 najbliższych miesięcy?

Wchodzimy w zimny, a zarazem gorący okres (zawsze lubiłam paradoksy). Startuje zmasowana komercja, napieranie na nas promocjami, zwiększoną liczbę reklam i coraz ciemniejsze, zimniejsze, dłuższe wieczory. A zatem uwaga na: TV, radio, Internet, kino, centra handlowe, Śnieżynki lub Mikołaje na ulicach, ulotki w skrzynkach, gazetki promocyjne, magazyny, w których główną treścią będzie KV (key visual firmy) oraz nadwyraz liczne rekomendacje influencerów (zwane product placementami przeze mnie tutaj) i prezentowniki na każdym portalu.

Jak konstruowane są promocje świąteczne?

Powiem szczerze, że na Effie zasługują firmy, które umieją się wyróżnić w tym okresie, mają pomysł i historię do przekazania. 

Najpierw popatrzmy ogólnie. Ten dwumiesięczny okres najczęściej podzielony jest na:

  • Black Friday
  • Cyber Monday
  • Andrzejki 
  • Mikołajki
  • ‘Last minute’ na Święta
  • Wyprzedaż po Świętach

Nie oznacza, to że czeka na nas  6 coraz lepszych ofert, ale że więcej reklam pojawi się w okolicach tych dni. Zasada promocji jest z grubsza ustalona na cały okres, a ewentualnie różne produkty będą podmieniane czy wybijane. Aby sprawić wrażenie mnogości. Dlatego też w zeszłym roku pojawiło się w sieci parę artykułów, że w Polsce Black Friday to wydmuszka. Trochę tak jest. Po pierwsze dlatego, że trwa od 4 do 7 dni, a po drugie, to część Świąt.

Typowa promocja, to:

  • %%%%%%%% – x% taniej lub x zł taniej lub oszczędność nawet do x zł
  • Darmowe gadżety w zestawie. Jako, że prawo polskie zabrania używania słowo darmowe, więc reklamodawcy mówią o zestawach promocyjnych, co de facto oznacza gadżet gratis.

Czyli taniej lub więcej za tyle samo. I tak to samo przez najbliższe 2 miesiące.

Czy w tym szaleństwie można się wyróżnić?

Dom, rodzina, choinka, ktoś daje prezent, pada śnieg, ona otwiera pudełko z piękną kokardą. Przyznacie, że tak zaczyna się 90% reklam świątecznych. I nawet mnie marketingowca dziwi, że klienci umieją się w tym połapać i nie mieszają im się przekazy. A może zacierają się, ale skoro sprzedaż rośnie, to po co kombinować.

Ja jednak jestem fanką storytellingu o czym pisałam tutaj. Dlatego nie zdziwi was zapewne, że uważam, iż w tym okresie firmy powinny mieć nam coś więcej do zaoferowania i powiedzenia niż cukierki. Dlatego moimi typami chciałabym się z wami podzielić. 

1. Allegro – sercem działań był YouTube. Ciekawe jest to, że największy portal handlowy postawił na emocje i spełnianie marzeń, a nie oferty promocyjne i przekreślone ceny. Wszedł z sukcesem w nowy sposób komunikacji i zyskał na tym dużo pozytywnej konwersacji w mediach. I na bank rzeszę klientów.

2. Empik – piękna baśniowa animacja z zaskakującym zaskoczeniem. Nawet łezka zakręciła się w moim oku. A Empik zyskał bardzo ciepły wizerunek.

3. Huawei – ‘Be present’ czyli odłóż smartfon na Święta. Nie da się obojętnie przejść obok tej głębszej myśli. A biznesowo spot rozpoczął wzrostowa passę marki na rynku. 

4.The Hook – angielski kanał na YouTube o filmach i rozrywce. W ubiegłym roku zrobili parodię z Benedictem Cumberbatchem (a tak się składa, że lubię tego aktora) na temat reakcji na nietrafione prezenty. Z uśmiechem na ustach czasem warto docenić intencje innych.

Podsumowując, chyba jestem pierwszą osobą mówiącą o Świętach, ale cóż poradzić jak tak zainspirowało mnie Halloween. Czysto marketingowo jestem ciekawa kto zrobi coś ciekawego i innego. A ‘nam’ jako klientom życzę byśmy nie dali się złapać w pułapkę super ofert. Bo od 1.01 czekają na nas Wyprzedaże, Walentynki i inne okazje bez okazji. A jak wiadomo cukierki trzeba jeść z umiarem.

Dodaj komentarz