Design thinking – czy przyda się w mojej firmie?

Design thinking – czy przyda się w mojej firmie?

To nic innego jak warsztaty zespołowe moderowane przez kogoś (z zewnątrz – najlepiej), w celu uzyskania nowego spojrzenia na biznes.

To moja definicja stworzona na potrzeby tego artykułu, ale też oddająca sedno design thinking.

Wiele firm działa utartymi szlakami – co jest normalne. Jak to kiedyś jedna Pani na warsztatach twórczości powiedziała “dobrze mieć jakieś schematy, bo inaczej nigdy nie wyszlibyśmy rano z domu kreatywnie kombinując jak się ubrać”. Są jednak obszary gdzie powielanie schematów, nie prowadzi do nowych dróg. Aktualnie, kiedy  nic nie jest pewne, istotne jest pielęgnowanie otwartości, testowania nowych dróg oraz pomysłów.

Czy to dla mnie i mojej firmy?

Ja wierzę, że warto jest czasami zrobić krok do tyłu i dać sobie czas. Podsumować gdzie jesteśmy, poszukać inspiracji na rynku i rozejrzeć się czego poszukują potencjalni klienci. To jest szczególnie ważne jak czujemy, że nieco utknęliśmy w działaniach lub mamy plany rozwojowe. Nie da się ruszyć bez dobrej analizy, wypracowania porządnej strategii i konsekwencji w działaniu.

Warto zacząć od przyjrzenia się grupie docelowej – szukać tzw. “insightów”, czyli informacji o ludziach, ich potrzebach, stylu życia. Można to robić czytając różne artykuły w sieci, inspirując się start upami amerykańskimi czy przyglądając się trendom azjatyckich na różnych market placach.

Tak powstają start upy, ale też ciekawe innowacje. W 1979 roku na rynek trafił pierwszy walkman z Sony. Tylko dlatego, że firma zauważyła, że ludzie poszukują małego przenośnego urządzenia do słuchania muzyki (chodzili z boomboxami po ulicy). Czasami warto przyjrzeć się też temu czego nam brakuje. Tak właściciele Tula stworzyli jedne z najbardziej enorgomitcznych nosideł. Wzorując się na tym jak nosi się dzieci w chuście, stworzyła produkt dla siebie i swojej córki. Który kupują rodzice na całym świecie. 

Pewnie każdy marzy o takich sukcesach, dlatego warto jest zastosować drobne techniki tak, aby poskładać to czego się dowiadujemy o rynku w całość.

Jak dojść do nowych rozwiązań?

Dla mnie siła tkwi w zespole. Po prostu trzeba dać ludziom chwilę na poligonie kreatywności. Zamiast na paintballa czy warsztaty kulinarne, warto zaprosić team na warsztaty kreatywności czyli właśnie design thinking.

Ja kocham tę formę tworzenia nowych rozwiązań. Mimo swojej ‘artystycznej’ nazwy jest to bardzo ustrukturyzowane spotkanie. Na wstępie jest jasno określony cel – szukamy innowacji, zwiększenia sprzedaży, zaplanowania komunikacji lub dowolny jasno określony KPI. Warsztat ma taką strukturę, aby w lekkiej formie doprowadzić od ogółu do odpowiedzi na zadane pytanie.

Zazwyczaj w trakcie takiego dnia lub dwóch dni (w zależności od kompleksowości zadania), powstaje cykl trafnych rozwiązań. Do zaimplementowania w ciągu roku lub nawet kolejnych lat.

Co jest ważne w trakcie takiego dnia warsztatów?

  1. Ustalić cel – zdecydowanie kreatywność powinna służyć biznesowi, tak aby prowadzić do rozwiązania jednego i jasno zdefiniowanego wyzwania firmy. 
  2. Przestrzegać zasad – każdy w grupie ma coś do powiedzenia i w trakcie tych dwóch dni nie ma ‘głupich pomysłów’. Zapisujemy wszystkie propozycje, a na ewolucje przyjdzie czas.
  3. Ustalić plan warsztatu – tak dobrać poszczególne sekcje aby jedna wypływała z drugiej i na niej budowała. To jest bardzo ważne aby iść od ogółu do szczegółu
  4. Zaproponować ‘intrygujące’ przerywniki czyli ćwiczenia pobudzające kreatywność ( o paru pisałam już tutaj)
  5. Śledzić proces grupowy i antycypować co się dzieje – normalne są zastoje, spadek energii, a także jakiś konflikt między pracownikami. To są bezcenne elementy, które dobrze wykorzystane dają wzrost efektywności działania
  6. Podsumowywać każdy etap warsztatów i sprawdzać czy zespół się z tym zgadza – design thinking to praca grupowa i wszyscy powinni chcieć się pod tym podpisać

Co jeśli grupa nie chce współpracować?

Ja spotkałam się z taką sytuacją dwa razy. Raz, kiedy warsztaty nie miały jasno określonego celu – uczestniczy fajnie się bawili, ale czuli, że marnują czas. A drugi raz kiedy w grupie był mocny konflikt i duże poczucie frustracji. Niestety to jest możliwe szczególnie jeśli firma przechodzi jakieś kłopoty, ale w zespole jest ktoś, z kim ciężko się pracuję. zamiecenie konfliktu pod dywan czyli udawanie, że nic się nie dzieje, objawi się włoskim strajkiem albo wielkim buntem. W efekcie warsztaty nie przyniosą pożądanego efektu. W takiej sytuacji trzeba wyciągnąć konflikt na powierzchnię i sprawnie dać szansę stronom ‘wygadania się’. Tylko wówczas uczestnicy będą gotowi pójść dalej. A co więcej poczują się bardziej związani z firmą, bo zaopiekowani.

Jak najlepiej zorganizować takie warsztaty?

Jeśli któryś z pracowników posiada kompetencje trenerskie, psychologiczne lub coachingowe, to można organizować takie spotkanie we własnym zakresie. Jeżeli natomiast brakuje w firmie takiego doświadczenia, to najlepiej posiłkować się zewnętrznym moderatorem. Można wówczas liczyć na dopracowaną strukturę, ciekawe przerywniki, dobre zrozumienie tego co się dzieje w grupie. A te 3 elementy są istotną składową jeśli chcemy mieć efekt na koniec dnia, a nie poczucie straconego czasu.

Dlaczego uwielbiam design thinking?

Mam 20-letnie doświadczenie w marketingu i to szczęście, że ukończyłam szkołę trenerską INTRA oraz różne kursy coachingowe. Przeszłam wiele szkoleń i warsztatów. I widzę mega przewagę wspólnej pracy zespołu nad narzucaniem strategii przez ‘eksperta’, ‘dyrektora’ czy nie daj Boże firmę audytorską. Jeżeli chcemy wypracować coś innego, nowego i fajnego pod naszą firmę, to powinniśmy działać razem. I absolutnie dobry moderator jest wówczas na wagę złota. Kocham tę energię i pomysły, które się tworzą w trakcie takich warsztatów. I wiecie co – te pomysły na prawdę są skuteczne potem i prowadzą firmę do celu. Jeśli się je realizuje 🙂 Na to mam wiele przykładów.

Dodaj komentarz