Jak się wyróżnić na nudnym rynku?

Jak się wyróżnić na nudnym rynku?

Na bank zapytacie jak śmiem powiedzieć ‘na nudnym rynku ‘ ? Rok 2020 na pewno nie jest monotonny dla nikogo. Zafundował nam zaskoczeń bez liku – dla jednych otworzył nowe możliwości biznesowe, a innych doprowadził na skraj bankructwa. Jednym dodaje wiatru w żagle, a innych doprowadza do poważnych stanów lękowych. Na wszystkich wymusza jakieś refleksje i zmiany. I to jest pewnikiem tego roku – zmiana. Rok sam w sobie nie jest nudny. Ale rynek, na którym obcujemy już tak.

O co mi chodzi?

Przez rynek rozumiem rynek reklamy, mediów, ofert. Niegdyś był bazarek, na który jeździło się na zakupy (wiem, że wiele osób nadal hołduje tej tradycji) – miejsce gdzie spotykało się z producentami różnych fajnych wyrobów (nie tylko rolnych). Każdy decydował o wyborze zgodnie z własnymi kryteriami – bo z jakimś sprzedawcą pojawiła się chemia, albo po postrzeganej jakości, albo bo gdzieś była kolejka a jak kolejka, to tam musi być dobre…albo bo kogoś znał i ufał, albo bo miał niebieską koszulkę, albo z przyzwyczajenia bo prababcia i babcia tam kupowały. Jak wiemy wyboru częstą nie są świadome i racjonalne. 

Lajki zamiast kolejek decydują o…

Dzisiaj zamiast takiego rynku, dominującą rolę pełni internet – wielki online bazar newsów, reklam, produktów. Zamiast kolejek mamy lajki albo gwiazdki czyli kto ma tego więcej jest postrzegany jako bardziej wiarygodny. Albo raczej sam się tak postrzega i walczy o te lajki jak lew tudzież lwica. Tak jakby te lajki dodawały zaufania, fajności i nowych możliwości. To się często stało celem samym w sobie naszego przekazu, który wysyłamy do sieci. Nie myślimy o treści i jakości, ale ‘własnej’ fajności i gwiazdkach. Content jest mocno ‘ego-centryczny’ bez względu czy postuje go firma czy osoba.

I dlatego śmiem powiedzieć, że sposób budowania reklam, postów, newsów, nagłówków, marek osobistych na tym rynku jest nudny – na jedno nudne kopyto. Dzisiaj bardzo dobrze o tym napisał Piotr Bucki w tym oto tekście. A ja wbrew regułam SEO chętnie przekieruję was do wartościowego źródła abyście poczytali co mądrzy ludzie mówią. Nic dodać, nic ująć – jednym słowem walka o klikbajty – lajki – gwiazki doprowadziła do nijakości treści w sieci. Content ma być sensacyjny a nie konkretny. 

Czym można się teraz wyróżnić i czym na prawdę zainspirować innych?

Tak sobie myślę, że może można coś z tym zrobić bo skoro co najmniej 2 osoby czują nudę wiejącą z takiego podejścia, to może jest nas więcej. I dlatego sama sobie postawiłam powyższe pytanie?

Czego dzisiaj brakuje lub jest mało na tym rynku reklamy – mediów – budowania silnych marek?

I tak wybrałam 7 elementów, którymi, moim zdaniem, można się ciekawie wyróżnić. I z konsekwencją na tym budować działania.

  1. Autentyczność.

Ja personalnie zawsze hołdowałam tej zasadzie – jestem i byłam szczera w pracy, w relacjach międzyludzkich, w sieci. Nie trzeba mówić wszystkiego, ale nie trzeba też zakrzywiać rzeczywistości i pokazywać nieustannego pasma sukcesów. W życiu jak bollywoodzkim filmie “Czasem słońce, czasem deszcz”. U każdego. I w każdej firmie.

Można postawić na autentyczność:

  • W wyglądzie jak robi to Dove w swoich działaniach i nie tylko w kampaniach  ‘Natural Beauty’ .
  • W postawach osobistych czyli hołdować pewnym wartościom jak np. Maja Ostaszewska wspierająca Fundację Viva! i mocno podkreślająca aspekt ochrony zwierząt (wegetarianka, wybór działań, często wrzucająca no-make up zdjęcia).
  • W działaniach zgodnych z misją – tutaj moim globalnym faworytem jest firma LEGO . W przypadku tego rynkowego gracza kreatywność nie jest frazesem. Po pierwsze firma umiejętnie zaprasza dzieci w świat fantazji. Teraz zachęca też do nadawania drugiego tchnienia swoim klockom (kreatywnie i ekologicznie – ‘Rebuild the world’). Po drugie daje możliwość ludziom wymyślać produkty. Hołduje kreatywności pracowników. I szuka kreatywnych Partnerstw jak teraz z Adidasem (aż sama czekam). W przypadku Lego produkty są jedynie urzeczywistnieniem misji, którą tak pięknie i autentycznie marka nam sprzedaje bez wciskania na każdym kroku swoich wyników finansowych i słów typu ’sukces roku’.
  1. Zostaw na trochę celebrytów w teatrze, kinie i na murawie.

Przyznam szczerze, że mi się przejadły reklamy ze znanymi ludźmi. Niektórzy jak słupy reklamowe tylko zmieniają swój baner. Najdroższym w Polsce miejscem reklamowym – outdoorowym była zawsze Rotunda i taką rolę wśród gwiazd zajął Robert Lewandowski.

Jedna jedyna marka umiała zbudować z nim przekaz – Huawai. Dlatego, że wspólnie postawili na story ‘make it possible’. Nie chodziło o czysty ‘endorsement’ czyli polecanie produktu ale opowieść stojącą za marką i początkującym jeszcze parę lat temu piłkarzem Robertem. Inni wykorzystują tylko jego twarz jakby to miał być ratunek do spadających słupków sprzedażowych.

I tak jest z innymi znanymi. Zamiast historii jest wciskanie ich na siłę w dowolny scenariusz ‘produktowy i promocyjny’ i magiczne hasło ‘ja wybrałam, więc wybierz i Ty’. I tak reklama po reklamie , tylko pojawia się inna znana twarz. Trochę to już nudne i mało odkrywcze.

  1. Dobry humorem.

Oj tego w polskich mediach rzadko uświadczysz. Firmy chyba boją się trafnego sarkazmu, ironii, gry słów. I podobnie osoby kształtujące swoją markę osobistą w sieci – nie mają dystansu do siebie. Może powodem jest założenie, że inni tego nie zrozumieją więc lepiej być dosłownym i stereotypowym niż prawdziwie zabawnym. 

Faktycznie jest to trudne ale czasem się trafia. Ostatnio moja przyjaciółka z Netii wypuściła spod swoich skrzydeł fajną reklamę, która mnie ubawiła. Dlatego chętnie ją sharuję bo zdecydowanie jest inna niż wszystkie: 

  1. Prawdziwa społeczność.

Mam taką refleksję po tych wakacjach. My jesteśmy osobami stadnymi i brakuje nam prawdziwych stad na co dzień. Takich prawdziwych przynależności do różnych grup jak za starych dobrych czasów. Zauważyłam to szczególnie po swoim osiedlu. Udało nam się stworzyć fajną mokotowską społeczność dzieciaków i rodziców, którzy razem wychodzą na podwórko i się socjalizują. l wszyscy uznali, że tak wyglądało ich dzieciństwo – krzyki z balkonu, wspólny czas na dworze, różne pomysły i zabawy. też pomoc i wsparcie. I u nas taka właśnie sytuacja zaistniała i zauważyłam z wypowiedzi innych osób, że to raczej mało popularne aby tak trzymać się razem. Jednakże Ci, którym udaje się tworzyć mikro-społeczności sąsiedzkie, przyjacielskie, hobbystyczne są zachwyceni fajnością relacji. I czymś prawdziwym czego im brakowało.

I tak sobie myślę, że jeżeli firmy lub ludzie umieli by to rozszerzyć na marketing to byli by na 100% wygrani. Są dwie marki, które na tym wyrosły:

  • Apple – mający swoją grupę fanatyków.
  • Xiaomi – gdzie grupa osób stworzyła oddolny ruch #xiaomilepsze i w ciągu kilku lat ten producent sprzętu (nie tylko smartfonów) wysuwa się na światową czołówkę.

Bo okazuje się, że to jedna z naszych pierwotnych potrzeb.

  1. Nostalgia za ‘dobrą tradycją’ z ‘dobrego polskiego gościnnego domu’.

To akurat myślę, że nie jest dla wszystkich. Nostalgia i tradycja kojarzą się bowiem konserwatywnie. A konserwatyzm to dzisiaj kościół i silne ideologie średniowieczne na kształt niemalże inwkizycji.

Ale właśnie dlatego jakby ktoś umiał pójść ‘pod prą∂’ konserwatyzmowi w kierunku tradycji z lekkością, pozytywnym chwytaniem za serce, docenieniem siły, która niegdyś w tym tkwiła, to byłby zwycięzcą. Pokazać otwarty dom vs. indywidualistyczne i zimne apartamentowce. Gościnność vs. kult ‘me, myself and I’ . To co piękne w Polsce vs. to co aspirujące. Mam poczucie, że trochę tak działa Krytyka Kulinarna choćby w swojej książce ‘Cudne Manowce’ – pokazują nowocześnie tradycyjną Polskę – fajne agroturystyki oraz pyszne regionalne potrawy. A fani ją za to kochają. Tak więc można być innym i fajnym zarazem.

  1. Budowanie historii – do tego potrzeba odwagi.

Storytelling to podstawa i o tym już sama wielokrotnie pisałam. Między innymi od tego zaczęłam swojego bloga – tym właśnie wpisem.

Mam takie poczucie, że niektóre korporacje to rozumieją w 100% a inne niestety są do tego sceptyczne. Ku memu zaskoczeniu też właśnie międzynarodowe. Uważają, że to strata pieniędzy i lepiej skupiać się na ofertowych strzałach niż brandzie i wartościach. W tych firmach promocja goni promocję, a reklamy są mocno nastawione na sales. Słabsze brandy na tym tracą bo nie są w stanie wybić się wśród silniejszych graczy, którzy inwestują w story. Dodam, że taka inwestycja nie musi być duża w dobie mediów społecznościowych i podcastów. Ważne by być konsekwentnym i cierpliwym. I mieć coś do powiedzenia o sobie, a każdy przecież ma jakąś historię.

Cudownie to robi Żubr od wielu ludzi budując siłę marki – autentycznie, z humorem i historią. Wspiera polskie żubry, a teraz też inne zwierzęta. Aż za serce chwyta:

Konsekwencja, emocje, story. A za tym produkt. Brawo. Bo większość to robi odwrotnie.

  1. Pomocna dłoń.

Ostatnia rzecz, która dla mnie jest fajnym pomysłem na wyróżnienie się też osobiste to stanie się ‘pomocną dłonią’ w jakiejś dziedzinie i obszarze. Przy tym wpisie głosem inspiracji była dla mnie Magda Mołek, która odeszła z TVN i założyła kanał na YouTubie prowadząc na nim rozmowy “W moim stylu”. Widzę, że musi się tłumaczyć mocno fanom ze swojej decyzji. I powiedziała ładne zdanie, że nadszedł czas aby dzielić się wiedzą z innymi i wyciagać do innych pomocną dłoń. Mocno to we mnie zarezonowało bo czuję podobnie i dlatego działam na swoim. I coś większego dla Was przygotowuję właśnie.

I tak pomyślałam, że można tak działać też będąc firmą. Fachowo nazywa się to akcjami CSR czyli Corporate Social Responsibility. Niektóre duże korporacje czują już teraz, że powinny dzielić się swoimi przychodami z innymi albo raczej kompetencjami. I do mnie przemawia to drugie. Dawanie pieniędzy na szczytne cele jest super, ale robienie czegoś od serca gdzie widać, że ktoś wkłada w to swoje zasoby ludzkie i swoją misję, to już coś. Czyli dzielą się know-how by innym było lepiej. To dla mnie jest ‘pomocna dłoń’.

Ciekawie zrobiła to agencja FCB BRISGE2FUN przygotowując akcje społeczną. Jest to agencja marketingowa – kreatywna i reklamowa. I właśnie swoje kompetencje wykorzystała na do wsparcia dla Białorusi. Poniżej więcej informacji o niej samej od autora czyli właściciela agencji (dosłownie gorący temat bo z dzisiaj czyli z dnia powstawania tego wpisu):

“Spontaniczna akcja społeczna #GLOSDLABIALORUSI ma na celu wsparcie Białorusinów w ich demokratycznych dążeniach. My także 30 lat temu walczyliśmy o demokrację. Poparcie demokratycznych europejskich społeczeństw miało wówczas ogromne znaczenie dla naszych pragnień. Teraz my możemy to zrobić dla Białorusi.

W ramach akcji społecznej dzisiaj (9.09.2020) wyświetlamy animowaną, biało-czerwono-białą flagę na 20 tys. ekranach LED w Polsce, w tym na wielkoformatowej ścianie LED na Placu Unii Lubelskiej w Warszawie.

Każdy wspierający akcję poparcia hashtag #glosdlaBialorusi dodany za pomocą mediów społecznościowych (Twitter/Instagram) jest wykrywany przez aplikację monitorującą w czasie rzeczywistym zasoby Internetu. W momencie wykrycia hashtagu przez system, na wszystkich ekranach Screen Network w całej Polsce odtwarzana jest animacja podnoszenia flagi wolności na maszcie. Tym sposobem nasza solidarność z Białorusią zyskuje nie tylko symboliczny, ale i realny wymiar, a każdy głos to wsparcie dla demokratycznych dążeń naszych sąsiadów. Tylko dziś, tylko przez jeden dzień, oddajemy głosy. Hashtag #glosdlaBialorusi.  “

Podsumowanie

Wiem, że rok 2020 jest dla wielu wyzwaniem. I czasem łatwo jest mówić a trudniej wdrożyć pomysły. Szczególnie jak wyzwaniem są pieniądze na życie i działalność.

Wiem jednak, że zawsze trzeba wyjść od strategii i pomysłu. A nie bezkrytycznie naśladować innych. U nas w biurze w Sony Mobile mawiało się ‘steel with pride’ i dotyczyło to wdrażania naszych pomysłów ale zaczerpniętych z innych rynków. Zazwyczaj one były raczej inspiracją do realizacji lokalnych działań a nie wierną kopią.

I tego wam życzę – inspiracji, odwagi do bycia sobą i działania w zgodzie z własną misją. To dotyczy zarówno firm jak i was czytelnicy czyli osób, które często budują swoją markę osobistą w sieci.

Dodaj komentarz