Social media – sztuka czy szaleństwo?

Social media – sztuka czy szaleństwo?

Mamy rok 2019 (do końca któregoż zostało 65 dni). Na świecie żyje 7,7 miliardów ludzi. I z tego 3,5 miliarda żyje równolegle online, korzystając z sieci społecznościowych. Czy to przypadek, że ponad 50% osób na całej ziemskiej planecie wybiera jakąś formę społeczności poza tradycyjnym kontaktem ‘face 2 face’? 

Jak to jest ze mną?

Ja oczywiście jestem w tym zacnym gronie. Na początku bardziej z potrzeby zawodowej, więc podchodziłam dosyć sceptycznie do sharowania informacji o sobie. Pamiętam, że jak otwierałam konto na Facebooku, to moi znajomi z Monachium (gdzie wówczas mieszkałam i pracowałam) od dawna już tam byli. Szybko jednak odkryłam plusy FB, bo żyjąc za granicą stał się moim źródłem informacji na temat tego co dzieje się w Polsce i wśród moich znajomych. A teraz jest trochę na odwrót – aktualnie Facebook, Instagram, LinkedIn, WhatsApp są moimi łącznikami ze znajomymi gdziekolwiek mieszkają.  Dodatkowo od jakiegoś czasu ‘followuje’ osoby ciekawe (dla mnie) na YouTubie, serwisy i blogi, które lubię oraz mam poczucie, że dają mi wiedzę i potrzebną rozrywkę. Rzadko kupuje gazety i od ponad roku prawie nie oglądam telewizji (z małymi wyjątkami). Tak na prawdę jakiś czas temu nabrałam takiej refleksji, że media społecznościowe są sztuką. Wiem, że to co dla mnie jest ciekawe, dla innych może takie nie być. Osoby, które ja ‘śledzę’ niekoniecznie dla innych takie muszą być. Ale szanuję, to co znani i podglądanie przeze mnie ludzie robią w sieci bo wiem, ile pracy w to wkładają. Myślę, że mój stosunek do social mediów zmienił się o 100% jak poznałam wielu twórców, dla których ten świat jest pracą i pasją w jednym. Wiem, że mocno angażują się w to co robią, mają ciekawość świata, rzemiosło i chęć dogłębnego dzielenia się swoim hobby. Dlatego tak trochę misyjnie popełniłam ten wpis, aby zachęcić do myślenia osoby, które są sceptyczne dzisiaj, że social media są jednak sztuką albo taką mogą być. One mogą być super ciekawe i jakościowe. I absolutnie są nieodwracalnym trendem.

Ważne daty z dziejów mediowych

  • 1895 r – Guglielmo Marconi uzyskuje łączność radiową na odległość 1km i w 1896r zainstalował swój sprzęt na dachu poczty głównej w Londynie.
  • 27.01.1926r – John Leige organizuje pierwszy publiczny pokaz transmisji telewizyjnej. Pod koniec lat 20-tych można było nabyć pierwsze odbiorniki zwane dzisiaj TV.
  • 1993r – powstaje pierwsze radio internetowe.
  • 1997r – założono Netfliksa jako wypożyczalnię płyt dvd. A od 2007r rozszerzono jej ofertę o model strumieniowy (streaming).
  • 2000r – rozpoczyna raczkowanie podcasting (używanie technologii RSS do publikowania treści audio i video).
  • 2002r – powstaje nasza polska Sympatia.pl, czyli portal randkowy.
  • 2004r – startuje Facebook  jako społeczność dedykowana dla studentów Harvarda.
  • 2005r – zaczyna działać serwis YouTube.
  • 2006r – opracowano Spotify.
  • 2006r – otwiera się tzw. mikroblog Twitter.
  • 2011r – pojawia się SnapChat służący do czasowego oglądania filmów i zdjęć.
  • 2012r – zostaje uruchomiony Tinder, mobilny portal randkowy.
  • 2013r to pierwsza produkcja własna Netfliks, tylko do online, pt. House of Cards
  • 2016r to początek TikToka umożliwiającego przysyłanie krótkich 15sek video w formie teledysków.

Oczywiście było wiele też innych serwisów (jak np. Google+ czy MySpace), które niestety nie przebiły się wśród upodobań większości.

Istotne trendy online

Jak widać od początku millenium powstają raczej portale online a nie nowe koncepcje offline.  To oznacza, że nasza konsumpcja treści tam właśnie się przenosi i że jest coraz większa potrzeba tzw. User Generated Content. Platformy, które powstają są dla ludzi i o nich. Tu każdy jest twórcą i odbiorcą zarazem. Dzisiaj wszyscy mogą zostać głosem z ekranu (choćby smartfona), bo niepotrzebna jest do tego 20kg kamera i ekipa produkcyjna. W internecie liczy się pomysł, rozsądny sprzęt i ciekawy (dla mnie jakościowy) content.

Inny ciekawy trend odnosi się do badań prowadzonych wśród młodych ludzi urodzonych po 2000r, zwanych pokoleniem Z.

Pokazują one, że ich największym zawodowym marzeniem Pokolenia Z jest zostać YouTuberem lub blogerem.

Ja to rozumiem tak, że coraz więcej osób chce tworzyć i dzielić się tym z innymi. Cudowne czasy.

Równolegle w dużych miastach widać ewidentny trend odchodzenia od tradycyjnej telewizji. Co prawda Polska nadal jest w czołówce Europy z ok. 5-godzinnym czasem/dziennie na odbiorcę przed TV, ale to się zmienia coraz szybciej (dane za 2018r). Pamiętam takie prezentacje z ok. 2010r dotyczące online, gdzie futuryści mówili, że klient nie będzie chciał podążać za ramówką ale to ramówka będzie musiała dopasować się do niego. Wydawało się to abstrakcyjne a teraz stało się faktem.

Same stacje TV zdają sobie z tego doskonale sprawę. I z ciekawostek, to w ubiegłym tygodniu TVN, Discovery oraz Polsat podpisały umowę joint venture w celu utworzenia wspólnej, lokalnej, polskiej platformy streamingowej.

Dlatego, dla mnie coraz mocniejsze postawienie na online jest absolutnie gigantyczną szansą dla tych, którzy chcą być twórcami. I fajnie by było, aby dyskusja wokół social mediów zeszła z poziomu ‘szaleństwo, kit’, albo z branżowego żargony reklamowego i zyskała miano rozmowy o sztuce i jakości.

Czego ja nie lubię w socialach?

Braku jakości i nabijania ruchu nadaremno ‘pseudo-twórcom’ przez media często bardziej tradycyjne. I tu patrz na fenomen Sióstr G. – których to nazwiska celowo nie wymienię by nie napędzać im kolejnych klików. Nie kumam po co ludzie sharują ten kontent, komentują go i żyją nim. To jak miód dla sióstr G., oraz sceptyków, którzy media społecznościowe uważają za szaleństwo. Też tak to widzę.

Podobnie projekt Stuu – tak skrytykuję tę dynastię grupy influencerów zamkniętych w willi za tryliardy dowolnej waluty. Otóż życie bloggera, dziennikarza online czy YouTubera nie wygląda jak u Carringtona z dynastii. Ci co odnoszą sukcesy i mają coś do powiedzenia ciężko pracują oraz przykładają się do tego. To że mogą zarobić na mediach to skutek uboczny a nie pewien lifestyle tylko. Nie wszystkim odbija palma. I moim zdaniem taka wizja mediów społecznościowych rodem z Big Brothera niczym się od takowego nie różni. Jest prostą rozrywką dla kogoś ale nie wpisuje się w mój dyskurs o sztuce i jakości.

Co jest przyszłością?

  • Marzenia młodych ludzi, którzy chcą iść w tę stronę. I ja bym chciała aby mogli znaleźć swoich mentorów, rzetelną wiedzę o rzemiośle, ale też pasję, która chcą się dzielić (podróże, budowanie samochodów, kosmetyki, malowanie paznokci).
  • Budowania mediów społecznościowych przede wszystkim w sposób jakościowy. Pewnie powstaną nowe projekty, o których dzisiaj jeszcze nie wiemy.
  • Stworzenia projektu edukacyjnego dla młodych – o którym przyznaję, że mocno myślę.

Co warto w sieci oglądać?

O tym stworzę oddzielny wpis bo zbieram informacje od różnych osób, tak aby wybrać na prawdę ciekawą bibliotekę. 

Przykładowe media, za którymi ja podążam:

  • Tech media – Spidersweb, Antyweb, Tabletowo, mGsm, gsmonline.pl, Komputer Świat,
  • Media społeczne – BBC World Service, NaTemat
  • YouTube – Mobzilla, czasem Kuba Klawiter
  • Ciekawostki – Nowy Teatr, Pożar w Burdelu
  • Blogi – Crazy Nauka, Travelicious, Krytyka Kulinarna
  • Śledzę też parę osobowości branżowych i rozrywkowych (Richard Branson, Simon Sinek, niektórzy aktorzy nowego teatru – to chyba przez sąsiedztwo).

Podsumowanie

Social media są na ten moment głównym trendem rozwoju i pozyskiwania informacji dla wielu osób. Nie warto z tym walczyć, a można go oswoić. Jestem za promowaniem sztuki social mediów i jakościowego contentu. Oraz nauczania młodych marzących o sukcesie  takiego właśnie podejścia. 

Dodaj komentarz